To niemal symboliczne. W Pjongczangu w Korei Południowej rozpoczynają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie, a firma Sporten, największy czeski producent sprzętu narciarskiego, ogłosiła nie tylko doskonałe wyniki, ale także ambitne plany.
Według gazety „Hospodářské noviny” w ubiegłym roku firma wyprodukowała 96 000 par nart i desek snowboardowych, czyli tyle samo co w roku poprzednim, ale zarobiła na nich 240 milionów, czyli o 12% więcej niż w roku poprzednim.
Od zeszłego roku nowym właścicielem firmy jest Tomáš Němec, były właściciel spółki Česká gumárenská společnost. Pod jego kierownictwem firma radzi sobie dobrze, osiągając zysk w obu ostatnich latach. W zeszłym roku powiększyła swój zespół o trzydzieści osób, osiągając liczbę 180 pracowników, oraz zainwestowała około 40 milionów koron czeskich w nowe technologie produkcyjne.
Plany firmy mają znaczenie nie tylko dla biznesu, ale także dla miłośników sportów zimowych. Obecnie 80% produkcji stanowi asortyment znanych na całym świecie marek, ale firma chce dalej rozwijać swoje własne marki. Oprócz Sporten, która jest marką premium oferującą narty z wyższej półki z laminowanym rdzeniem drewnianym, firma chce rozwijać tradycyjną markę Artis. Chociaż znak towarowy należy do Lerko Sport, Sporten dzierżawi go do produkcji nart z rdzeniem piankowym, które mają stanowić podstawową ofertę.
Firma Sporten współpracuje przy projektowaniu nart z czołowymi czeskimi narciarzami, takimi jak Ondřej Bank, Jaroslav Sakala i Aleš Valenta.
Nowy właściciel skupił się nie tylko na rozwoju własnej firmy, ale ma również ambicje przejęcia jednej z wiodących światowych marek – starał się nabyć słynną słoweńską markę nart Elan, a także interesowały go marki należące do grup Völkl, Marker i Dalbello. Ponieważ wiemy, jak ważne dla narciarzy jest odpowiednie smarowanie nart, uważamy, że umiejętność optymalizacji kosztów będzie miała również kluczowe znaczenie dla dalszego pomyślnego rozwoju firmy Sporten.




























































































