Po kilku próbach podjęcia decyzji, jak zacząć ten artykuł, i biorąc pod uwagę, że nie ma szczególnie przyjemnego sposobu na podjęcie tematu, myślę, że najlepiej będzie od razu przejść do sedna. Od zeszłego roku zmienność przestała być wyjątkiem, a stała się normą. Handel detaliczny i dystrybucja borykają się z rosnącą presją. Przerażające cła mają długotrwały wpływ, łańcuchy dostaw są niestabilne, konsumenci są wyczerpani rosnącymi kosztami utrzymania, a marże są coraz bardziej ograniczone.
Dane są jednoznaczne: według ostatnich badań międzynarodowych cła nałożone w 2025 r. spowodowały wzrost cen towarów importowanych (o ponad 1% według Banku Portugalii), a nawet towarów krajowych w sektorach o dużym zapotrzebowaniu na import. Branże . Do tej pory tylko jedna piąta tego wpływu dotarła do konsumenta. Pozostałą część pochłaniają dostawcy i dystrybutorzy, co ogranicza rentowność i podważa potencjał inwestycyjny. Innymi słowy, cały Branże są w trybie przetrwania i nie skupiają się na wygranej.
Rzeczywistość nie napawa optymizmem, ale została ujęta w jednym akapicie. Poświęcam kolejne akapity rozwiązaniom, bo nie ma sensu narzekać. W obliczu takiego scenariusza powracające pytanie brzmi: jak obniżyć koszty? Pytanie powinno jednak brzmieć inaczej: jak zbudować ustrukturyzowaną, trwałą odporność, która generuje marże?

Jak? Zabierajmy się do tego.
Odpowiedź leży w całkowitym przewartościowaniu sposobu zarządzania kosztami międzyfunkcyjnymi. Nie chodzi o dokonywanie „ślepych” cięć, ale o uwolnienie zasobów wewnętrznych, aby zespoły mogły skupić się na tym, co najważniejsze: generowaniu wartości w samym sercu biznesu. Kiedy firmy nadal codziennie zarządzają dziesiątkami niestrategicznych kategorii – takich jak energia, konserwacja, logistyka, materiały eksploatacyjne, telekomunikacja i wiele innych – tracą koncentrację, czas, możliwości realizacji, a ostatecznie wzrost i przychody.
Nasze codzienne doświadczenie w tej dziedzinie pokazuje, że znaczna część organizacji działa w oparciu o struktury i procesy, które nie odzwierciedlają już obecnych potrzeb. Cykle przeglądu umów są zbyt długie, dostawcy nie są najbardziej kompetentni, a wgląd w rzeczywiste koszty w poszczególnych kategoriach jest często ograniczony. W obecnej sytuacji zalecamy krótsze cykle renegocjacji, dokładniejszy monitoring dryfu kosztów oraz bardziej szczegółowe podejście do ryzyka. Rzeczywistość w skrócie: większość firm nadal działa w oparciu o modele z przeszłości i z każdym dniem traci na efektywności i kosztach.
Obecnie inteligentna redukcja kosztów oznacza rygorystyczne mapowanie ekspozycji na ceny i zmienność zewnętrzną, czego wielu sprzedawców detalicznych wciąż nie robi z wymaganym poziomem szczegółowości. Oznacza to renegocjację w oparciu o dane, a nie o percepcje czy nieaktualne dane. Dywersyfikację dostawców, nie tylko geograficzną, ale także pod względem ryzyka operacyjnego. Integrację systemów umożliwiających podgląd w czasie rzeczywistym, niezbędną do dostosowywania marż i cen w krótszych cyklach oraz przekształcenia zarządzania dostawcami w proces ciągłej dyscypliny, a nie wyłącznie reaktywny.
Niemniej jednak, jak często powtarzam, kluczowa kwestia jest taka: kiedy firmy zlecają na zewnątrz zarządzanie kategoriami międzyfunkcyjnymi, uwalniają dziesiątki, setki, a w niektórych przypadkach nawet tysiące godzin pracy wewnętrznej miesięcznie. Czasu, który powinien być przeznaczony i skoncentrowany na kliencie, na innowacjach i na różnicowaniu.
W roku, w którym spodziewamy się większej wrażliwości konsumentów na ceny, utrzymującej się presji inflacyjnej i nieprzewidywalnej polityki handlowej, odporność i strategiczne skupienie – i nie tylko redukcja kosztów - które odróżnią zwycięzców od przetrwalców.
















.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)








































































